Jesień i zima to pory roku, gdy gabinety pediatrów wypełnione są małymi pacjentami. Powrót do szkół i przedszkoli po letnich wakacjach często kończy się infekcją z gorączką, kaszlem i katarem w roli głównej. Czy to powód do alarmu? Najczęściej nie. Powodem jest po prostu niedojrzały układ odpornościowy, który w sposób naturalny rozwija się wraz z wiekiem dziecka, ale i zmieniające się czynniki środowiskowe. Rozłóżmy tę kwestię na czynniki pierwsze.
Po pierwsze: Budujemy pamięć immunologiczną
Jak przekonują lekarze, każde dziecko musi w pewnym wieku zaktualizować bazę wirusów i bakterii. Dziecięcy układ odpornościowy dopiero się rozwija i zdobywa doświadczenie. Uczy się rozpoznawać wirusy i bakterie, by kolejnym razem lepiej sobie z nimi radzić. Dlatego w przedszkolu dzieci chorują częściej, zwłaszcza na początku, gdy wcześniej spędzały dni w domu z rodzicami czy opiekunką. Były przecież mniej wyeksponowane na potencjalne zagrożenia chorobami. Jeśli rozpoczynają od żłobka, to najtrudniejszy okres przejdą właśnie tam. Maluchy, które ominęły przedszkole, szczyt chorowania zanotują w pierwszych latach szkoły podstawowej. To po prostu nieuniknione.
Po drugie: Bliski kontakt z innymi
W szkołach i przedszkolach dzieci spędzają dużo czasu w grupach z rówieśnikami. Do tego jesienią i zimą w większości przebywają w zamkniętych pomieszczeniach. Dotykają zabawek, przytulają się, czy kichają i kaszlą na siebie. Niejeden maluch pożyczy drugiemu nawet własną gumę do żucia czy swój bidon z wodą. To łatwy sposób do przenoszenia się wirusów i bakterii. Dzieci mają też słabsze nawyki higieniczne. Nie myją właściwie rąk, albo wkładają do ust palce i różne przedmioty.
Po trzecie: zmienna pogoda
Zmieniające się warunki pogodowe mogą utrudniać nam utrzymanie zdrowia dziecka w dobrej kondycji. Dlatego warto pamiętać o ubieraniu malucha, adekwatnie do pogody za oknem. Zarówno zbyt lekki ubiór w chłodny czy deszczowy dzień, jak i przegrzanie w słoneczną aurę mogą być niebezpieczne. Warto też zadbać o suplementację witaminy D3 w okresie jesienno-zimowym, ale i spacery, odpowiednie odżywianie i dobry sen.
Po czwarte: cierpliwości
To frustrujące dla rodziców, ale częste chorowanie nie jest niczym nadzwyczajnym u dziecka, zwłaszcza w pierwszym roku, gdy wychodzi z domu do grupy rówieśników. Rodzice muszą uzbroić się w cierpliwość i być w stałym kontakcie z lekarzem, by pomóc dziecku w jak najlżejszym i bezpiecznym przejściu choroby. Warto zadbać też o szczepienia, bo wielu chorób można dzięki nim uniknąć.
Magister Farmacji, Gajane Żurawska.
